Jeżeli biegniesz gdzieś pospiesznie ulicą zatrzymaj się choć na chwilę i spójrz na otaczający cię świat...Wejź głęboki oddech i poczuj ten zapach...zapach życia i wolności zapach tego co gdzieś dawno ci umknęło...
adopt your own virtual pet!
niedziela, 28 stycznia 2007
W zaciszu...

W zamyśleniu wsłuchuje się w ,,What a wonderful life" i zastanawiam się dlaczego życie nie może być takie jek w tej piosence...Rodzinka poszła w odwiedziny do babci nie zaszczyciłam ich swoją obecnością, ze względu na to iż nie mam ochoty wysłuchiwać  powiedzonek jaka jestem, a jaka nie jestem, moja jakże kochana siostrunia chodzi do babci w celach wyżalenia się  zczego zawsze ja  zoastaję tą złą i najgorszą, ale no cóż nie każdy może być ideałem...Te ostatnie godziny wolnego czasu mam zamiar spędzić w ciszy i spokoju z myślą, żę jednak coś ma sens...

Nawet nie podniosłam rolrety z okna bo widok tego czegoś białego za oknem napewno nie poprawi mi chumoru a i w pokoju przyjemniej się zrobiło.

wtorek, 16 stycznia 2007
Sentymentalnie...
Są takie chwile, kiedy człowiek ma wrażenie, że coś gdzieś zgubił, zapomniał, próbpwał oszukać samego siebie gnając do przodu zostawiając w tyle to co  sprawiało, że był pełnowartościowym człowiekiem, sobą...Niektórzy śmieją się ze mnie z mojego wiecznego sentymentu do tego co dla nich jest poprostu kolejną kupką kurzu która warta jest jedynie zdmuchnięcia w zapomnienie...Wystarczy, że przejdę się ulicą, usłyszę w radiu jakąś znajomą melodię, usiądę się i zamyślę, albo spojżę na coś w taki sposób jak patrzyłam kiedyś...Ja poprostu nie potrafię gnać do przodu paląc za sobą wszystkie mosty, zpstawiając w tyle to co było...Patrzę przez okno i widzę wiosnę zalane śłońcem ulice, a nie zime i szarą rzeczywistość, może to jest moją wadą, że przywiązuję niekiedy ogromną uwagę do nawet najmnejszych szczegółów, że szukam tego czego inni znaleść nie potrafią...Moja siostra nazwała mnie dzisiaj pedantką, bo niekiedy rozśmieszam ją swoją dokładnośćią i upartością dążenia do czegoś co tak naprawdę dla wielu jest nic nie warte...Będąc dzieckiem moja wydawało by się zwykła wyprawa do szkoły przypominała wycieczkę krajoznawczą, rozglądanie się dookoła obserwowanie ludzkich zachowań, przyrody, aż w końcu  znalazłam się przed wielkimi drzwiami szkolnego budynku...Do dzisiaj pamietam tą drogę bardzo dokładnie, kolory budynków zieleń drzew, mimo iż minęło  już kilka lat od czasu kiedy poraz ostatni szłam tą drogą... Mówi się, że człowiek musi iść do przodu, bo stojąc w miejscu cofa się, ale czasami miło jest się cofnąć zobaczyć jeszcze raz to co było, a dopiero później  dążyć do tego co ma być.
poniedziałek, 01 stycznia 2007
Wracając do normalności...

Wychodząc na spacer pierwszą myślą jaka tylko nachodzi człoweka jest  pyatnia ,, jaka to pora roku?..." Rano padał deszcz potem nieco się uspokoiło a wieczór zrobił się tak ciepły i przyjemny, że  chciało by się  odwiedzić dawno nie odwiedzane miejsca, do tego światło latarni i świątecznych lampek na sklepowych wystawach i pobliskich słupach...Myś, żę już jutro trzeba będzie  zabrać się za codzienne obowiązki nieco  zniesmacza, ale w końcu  trzeba się w końcu obudzić i wpaść w ten swój naturalny rytm i zacząć żyć tak jak pozotali mieszkańcy tej planety...

Wyciągnęłam z szuflady od dawien dawna nie używaną płytę Aeromith i słucham, mając wrażenie którego nie potrafię nazwać, ale cóż może to poprostu sentyment, a może zwykła chęć posłuchania czegoś ot tak spontanicznie bez wcześniejszego rozmyślania  co tam mam  w swojej płytotece...

niedziela, 31 grudnia 2006
Coś odchodzi coś nadchodzi...

Kolejny rok chyli się ku końcowi, ostatnie godziny, ostatnie chwile, ostatnie westchnienie minionych dni tych dobrych i tych złych, spoglądanie na kalendarz i nie dająca spokoju myśl jak ten czas leci, przecież dopiero...nowy Rok w gronie najbliższej rodzinie, można nazwać to iście babskim gronem no  poza czworonożnym Oskarem  który jest jedynym przedstawicielem tzw płci brzydkiej...

Mogła bym tak pisać więcej ale po co komu jakieś tam słowa opisujące przebieg babskiego spotkanie w ostatnim dniu Starego roku...Powiem jedno Życzę wszystkim szczęśliwego Nowego Roku, oby był radosny i szczęśliwy pełen uśmiechów i szczęścia, bez płaczu, niepowodzeń i wszelkich rudności...

środa, 06 września 2006
Muzyczny wieczór
Kolejny zwykły szary dzień, jak co dzień ta sama droga do szkoły, te same domy, ci sami ludzie...Jedynie pogoda zmienna jak horągiewka i kapryśna...Siedzę  po absolutnej ciemnich słuchająć My Chemical Romance...Nie wiem ale coś ostatnio nie mogę sie uwolnić od tego zespołu chyba na trałę zagościł w moim muzycznym  ,,menu"...Zresztą mój gust muzyczny nigdy nie był do końca sprecyzowany, jedno jest pewne muzyka to moja pasja i nie wyobrażam sobie życia bez niej...Tak więc powoli ściszając  głośnik wsłuchuję sie w płynącą z niego melodię...
czwartek, 24 sierpnia 2006
Pobudka...
Eh... Znowu zaświeciło słońce, można powiedzieć w końcu...Znowu zrobiło się jaśniej, szarość gdzieś zniknęła i mam nadzieję, że daleko i wróci dopiero  kidy przyjdzie jej pora...Coś zaczyna mi mówić cichutkim głosikiem, że jednak będzie lepiej, a może to tylko takie moje przesłyszenie?...Spałam chyba czas w końcu się obudzić...
wtorek, 08 sierpnia 2006
Coś co kiedyś gdzieś pzemknęło...

Zdaje się, że przez szare chmury przebijają się delikatne promienie słońca, uspokoiło się, wreszcie przestaje robić się szaro, deszcz też już nie pada nie wiem na jak długo, ale nie pada...Ta pgoda coś mi przypomina, coś z przeszłości, tylko nie wiem co, patrzę w okno i widzę coś co mam wrażenie, ze już kiedyś widziałam i nie chodzi mi wcale o widok, drzewa, budynki czy może też okolicę, nie to coś innego coś czego nie potrafię nazwać...Kubek ciepłej owocowej herbaty przyjemna muzyka  nastrój spokoju brakuje jeszcze promieni słonecznych wpadających przez okno...Z biegiem lat robię się coraz to bardziej sentymentalna chodzi głównie o szczegóły, szczegóły do których kiedyś nie zwracałam tak dużego zainteresowania można nawec powiedzieć, że wcale nie przywiązywałam do nich  jakiej kolwiek uwagi...

Coś czuję, że jesień zbliża sie malutkimi kroczkami...

czwartek, 22 czerwca 2006
Spoglądając przez okno...

Piękny jest widok z okna nocą...Szkoda tylko, że pierwsze promienie słońca wszystko psują...

Spojżała w niebo i zobaczyła gwiazdy...Zastanawiała się kiedy poraz oststni je widziała, kiedy się nimi zachwycała...Zapytana dleczego tak kocha noc odpowiedziała, że dzień zmienia się w zależności od pory roku, a nocą świat zawsze wygląda tak samo...

wtorek, 06 czerwca 2006
Jestem sentymentalna, ale to dopiero poczatek....

Siedzę tak przy biukru i wpatruje się w cukrowego baranka zawiniętego w folijkę z niebieską kokardką...Został mi jeszcze od wielkanocy...Traktuję go jako ozdobę, przynosi mi szczęście uczyłam się do matury stał w tym samym miejscu i wpatrywał się we mnie brązowymi oczkami...Dziecinna jestem , wle ja to dobrze wiem in wcale nie uważąm tego za moją wadę, ani też zaletę, zeby było porówno, poprostu tak już jest, że czasami w człowieku obudzi się dziecko, czasami poprostu musi tak być...A że ze mnie sentymentalne stworzonko, a raczyła bym rzec nawet bardzo sentymentalne to ten biały słodki pełny węglowodanów i cukru kawałek dzieciństwa dalej będzie się wpatrywał we mnie brązowymi oczkami....

Teraz pójdę spać, położę głowę na pomarańczowym jaśku i przytule się do misia....OOO

niedziela, 14 maja 2006
Muzyczne wspomnienia...
Siedzę słucham ,,How wonderful you are" Gordona Haskela i jest mi wspaniale jejku jak ja kocham takie klimaty...Pomyśleć że moja siostra uważa tego typu muzykę za nudną i przestarzałą... Jeżeli tak brać to pod uwagę to ja cała chyba jestem przestarzała, nie lubię techno, uważam, że dobre polskie zespoły zdołały powstać kiedyś bo to co się tworzy teraz to czasami trudno nazwać zespołem grywającym muzykę i jak my tu mamy wygrać na eurowizji...? To że w 1992  poszczęściło się Edycie Górniak to wszystko sprawy polityczne, kiedy teraz spojży się na jej wybryki to czasami aż żal się robi, że nie została w Niemczech an stałe...O Hymnie Narodowym nie wspominając...Zdaje mi się, że mój gust muzyczny zatrzymał się gdzieś w czasach Perfektu i zespołu Sex and sax...Bardzo miło wspominam tamte czasy i muzyka właśnie mi w tym towarzyszy...Bo życie to jeden wielki teledysk z muzyką napisaną przez nas samych...
 
1 , 2